Talia Thota mnie równiez intryguje, w związku z tym, przeczytałam ten temat i chciałabym wypowiedzieć swoje skromne zdanie

Nie mam tej talii ale czytałam trochę o Crowleyu oraz o tym w jaki sposób tworzył te karty, wraz z malarką. Chociaż interesuję się Tarotem i innymi doktrynami magii od jakiegoś czasu, nie śmiałabym póki co powiedzieć o sobie, że posiadam
wiedzę na ten temat. Są to tak skomplikowane dziedziny, że potrzeba jest na prawdę dużego wkładu własnych sił i czasu żeby to choć troche ogarnąć, a itak uważam, że składają się na to również inne predyspozycje. Pasje mają to do tego, że zajmują człowiekowi lata aby mógł o sobie powiedzieć, że jest pasjonatem danego kierunku.
Bardzo spodobało mi sie to co napisała powyżej Rozi, mianowicie:
Cytuj:
Mnie się wydaje, że prawdziwym "kluczem" do tych kart jest czas jaki im poświęcimy.
To oznacza poznanie dogłębne Crowley-owskich teorii, znaków i symboli, jakie tym teoriom towarzyszą, poznanie historii jego życia oraz praca nad samym sobą, nad własnym wnętrzem.
To jest najprawdziwsza prawda, każda rzecz potrzebuje przede wszystkim czasu jej poświęconego.
Póki co cały czas zgłebiam klasycznego Tarota Waita, gdy poczuje, że już czas przeczytam tyle książek o Crowleyu ile uda mi się zdobyć oraz jego opowidania, eseje itp. Gdy juz to zrobie, kupie książke o jego Tarocie a gdy ją przeczytam, karty. Nie wspomnę nawet o tym, że aby zrozumieć tą talię trzeba posiadać wiedzę ezoteryczną na różnych płaszczyznach, kabała, okultyzm. Przecież ta ilość symboliki, która jest tam ujęta wymaga ogromnej erudycji i doświadczenia, co by tu nie mówić..
Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że tego typu wypowiedzi:
meg_ pisze:
Moja pierwsza i jedyna talia. Ukochałam ją od pierwszego wejrzenia. Do mnie przemawia. Wprawdzie
jeszcze raczkuję jeżeli chodzi o tarota, zdaję sobie sprawę, że Crowley na starcie to wysoko postawiona poprzeczka, ale pracując z tą talią czuję, że jest 'moja'.
Nie chcę żadnej innej, przynajmniej na razie. I przymierzam się do zakupu tej książki. T
e talie uniwersalne czy Waite'a w porównaniu z Crowleyem wydają mi się zdecydowanie 'płytsze' oczywiście nie obrażając ich. Na pewno jest wyjątkowa i za to ją kocham

wydają mi się jakimś kompletnym nieporozumieniem. Jak osoba początkująca może nauczyć się Tarota zaczynając od talii do której potrzeba czegos więcej niż "zainteresowania tarotem"... Rzecz w tym, że przecież Tarot to nie szachy, których można się nauczyć i grać. Tutaj trzeba wykonać też pracę nad sobą i swoim podejściem do rzeczywistości. Bez poznania znaczenia klasycznych kart, nie zrozumie się w pełni całej ideii tych kart, ich przekazu. Człowiek powinien zachowac pokorę wobec doktryn magicznych i niech mu sie wydaje, że coś osiągnie jeśli zacznie o poziomu 4°=7°. Uważam, że ktoś kto rzuca się na dany temat w ten sposób nie czuje pełnego szacunku do tego tematu. Powinniśmy zaczynać od początku aby w pełni zrozumieć idee rzeczy i nauczyć się pokory w nauce danego tematu. Nic nie zdziałamy takim napalaniam się..ehh
Osobiście uważam, że kto kto pisze o klasycznych taliach Tarota, że są płytkie nigdy go nie zrozumie (bo co tu dużo gadać, nawet nie wie o czym mówi). A już tymbardziej nigdy nie zrozumie tej trudniejszej talii, która wymaga o wiele większej wiedzy.
Jak czytam cos takiego, odnosze wrażenie, że taka osoba kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego co wygaduje.
Mam nadzieję, że nikogo nie uraża ta wypowiedz, bo nie o to mi chodzi, nie interesuje mnie przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek dlatego generalnie nie kłocę się o nic. Ten kto ma zrozumieć ten zrozumie o czym mówię. A po prostu odczuwałam dużą potrzebę wyrażenia swojej opini na ten temat.